Data: 28.06.2010 23:44Dziękuję Bożenko za życzliwość i zrozumienie.Określenie "nie wiadomo co"zostało użyte celowo,żeby podkreślić,że upływ czasu tak bardzo nas zmienia.Nasze pragnienia,wyobrażenia(choć wyraźne i konkretnie określone)cały czas podlegają przemianie,weryfikacji,wręcz mutacji.Czy to na co czekałam mając 26 lat i teraz mając 42 da się w jakiś sposób porównać?-a właściwie cały czas chodzi o jedno.
Mam chwile,że po prostu się w tym gubię i nie wiem czego chcę.Nie wiem do czego się nadaję...
Na szczęście mam Jezusa i On dodaje mi sił- sprawia,że te chwile "zwątpienia" są w miarę krótkie

Podnosi mnie,pociesza i znów idę dalej zapominając o,jak napisałaś,frustracji.Dziękuję Bogu za cierpliwość jaką mi okazuje i kocyk miłości którym mnie okrywa.
Na dzień dzisiejszy wszystko jest ok.Staram się cieszyć każdym darowanym mi dniem i nie szukać dziury w całym.
Serdecznie pozdrawiam i życzę Bożego błogosławieństwa.
PS
A zniechęcenie i tak da o sobie znać,jeszcze nie raz i w nie jednej sprawie...