logo
Stwórz swój profil za darmo ZAREJESTRUJ SIĘ | ZALOGUJ
Logowanie: email:  hasło:   
statystyki online: 7 • dzisiaj: 45 • wszystkich: 121082 
 Forum - lista tematów
Postów: 17


Zniechęcenie

 Autor
Post

Data:  25.04.2010 22:27

Witam. Dopadło mnie zniechęcenie ,a może to raczej brak cierpliwości(?). Nie wiem-ale przecież życie człowieka jest takie krótkie. Jeszcze wczoraj myślałam, że jestem młoda-a dzisiaj doszło do mnie, że mam 42 lata. Czy to dużo? Na pewno dla osoby, która wciąż czeka na "nie wiadomo co" i nie doświadczyła prawdziwej miłości, to na pewno stanowczo za dużo. Najbardziej doskwiera mi niepewność-co tak właściwie jest mi pisane-życie w pojedynkę? czy u boku tego jednego, jedynego? Wiele razy pytałam o to Pana, ale do tej pory nie dostałam jednoznacznej odpowiedzi. A naprawdę chciałabym wiedzieć jaki jest Boży plan dla mojego życia. Chciałabym wiedzieć czy mam czekać cierpliwie, czy pogodzić się z faktem, że małżeństwo, rodzina to nie dla mnie. Jestem gotowa pogodzić się z każdą decyzją, która wyjdzie od Boga-tylko chcę ją poznać. Chce wiedzieć, bo sama po sobie już nie wiem czego chcę...

Serdecznie pozdrawiam-życzę powodzenia.
Z Panem Bogiem.
 
 R
Data:  10.05.2010 10:24

Nie wiem co napisać,jak cię pocieszyć... Myślę, że wiele osób ma podobne rozterki. Dlatego będę się o Ciebie modliła, abyś na nowo odkryła wiele radości i ukojenia duszy. Jeśli będzie cię coś trapić napisz, ze szczerego serca chcemy być z Tobą :)

Pozdrawiam!
 
 Zena
Data:  16.05.2010 09:58

Bardzo dziękuję za wpis "R".Na pewno modlitwa jest mi potrzebna-i bardzo proszę o nią.Serdecznie pozdrawiam.Z Bogiem.
 
 Betsaudaa_37
Data:  25.06.2010 23:19

Dlaczego utarło się,że tylko facet,rodzina,dzieci to pełnia szczęścia? To przecież same problemy! Jezus przewidział także życie w pojedynkę,wtedy jesteśmy zaangażowani na sto procent,nic nas nie odciąga w służeniu Bogu.
Jestem sama od kilkunastu lat,syn prawie dorosły.Robię tak dużo rzeczy,żeby nie myśleć o tym,dlaczego ja nie mam rodziny chociaż Bóg dobrze wie,że to kocham najbardziej.Ale moją rodziną są chrześcijańskie koleżanki,także porzucone przez nieodpowiedzialnych męów.Mamy czas dla siebie,możemy ewangelizować inne osoby bo mamy na to czas bo w domu nie czeka głodny mąż...Kochane samotnice po pierwsze nie ma takiego słowa jak SAMOTNOŚĆ po drugie jest z nami JEZUS i to On daje nam radość!Obczaiłam trochę tę stronkę i wiecie co,na pewno znajdę tu nowych znajomych ;)
Czy 42 to dużo? Nie,moja kuzynka w tym wieku wyszła znowu za mąż.Wszystko może się zdarzyć,trzeba ufać Bogu cokolwiek by to było.A swój cień radzę pokochać,wtedy łatwiej się żyje

Zena głowa do góry! Facet to nie wszystko!
 
konto usunięte
Data:  28.06.2010 15:15

Witaj, to do postu powyżej:Chyba nie rozumiesz Zeny do końca i nie wiesz jaka w niej może być frustracja. Jesteś kobietą dojrzałą, matką swego syna, w jakimś stopniu spełniona jako żona, Zena tego wypatruje, tęskni, chce się sprawdzić. Jasne, że facet to nie wszystko, zgadzam się z tym co piszesz, jakkolwiek jest ważną częścią istnienia i potwierdzenia kobiecości kobiety. Myślę, że koleżanki, koledzy to nie wszystko, każdy z nas potrzebuje kogoś i o poranku i w południe i w nocy ....
Rozumiem Zenę, pozdrawiam.
 
konto usunięte
Data:  28.06.2010 15:40

Zenka dopiero teraz zwróciłam uwagę, że czekasz "na nie wiadomo co" ! To nie tak, określ na co czekasz ! Kiedy nie wiesz na co czekasz to nic się nie wydarzy, choć wiadomo, że Pan wie o nas wszystko. Kochana stań proszę przed Panem i powiedz Mu czego chcesz. Tak jak ślepiec odpowiedz, że chcesz tego i tamtego ! Bóg chce osobiście usłyszeć od Ciebie to co jest w Twoim sercu, sama to przeszłam i wiem na co czekam i wiem, jakie to jest cenne w oczach Boga i moich. Nie zniechęcaj się, ale wiedz czego chcesz !!!!!
 
 Zena
Data:  28.06.2010 23:44

Dziękuję Bożenko za życzliwość i zrozumienie.Określenie "nie wiadomo co"zostało użyte celowo,żeby podkreślić,że upływ czasu tak bardzo nas zmienia.Nasze pragnienia,wyobrażenia(choć wyraźne i konkretnie określone)cały czas podlegają przemianie,weryfikacji,wręcz mutacji.Czy to na co czekałam mając 26 lat i teraz mając 42 da się w jakiś sposób porównać?-a właściwie cały czas chodzi o jedno.
Mam chwile,że po prostu się w tym gubię i nie wiem czego chcę.Nie wiem do czego się nadaję...
Na szczęście mam Jezusa i On dodaje mi sił- sprawia,że te chwile "zwątpienia" są w miarę krótkie:)Podnosi mnie,pociesza i znów idę dalej zapominając o,jak napisałaś,frustracji.Dziękuję Bogu za cierpliwość jaką mi okazuje i kocyk miłości którym mnie okrywa.
Na dzień dzisiejszy wszystko jest ok.Staram się cieszyć każdym darowanym mi dniem i nie szukać dziury w całym.
Serdecznie pozdrawiam i życzę Bożego błogosławieństwa.
PS
A zniechęcenie i tak da o sobie znać,jeszcze nie raz i w nie jednej sprawie...
 
 Betsaudaa_37
Data:  02.07.2010 22:38

Droga Bożenko,rozumiem Zenę,wypatruje tego,co sama kiedyś miałam i już mieć nie mogę...Zena myśli jak to może być,ja wspominam jak to kiedyś było.Nie jestem niczyją żoną,jestem sama i dlatego robię tak wiele rzeczy żeby nie tęsknić za tym,żeby ktoś był ze mną rano,w południe i w nocy.Bardziej chodziło mi o to,żeby Zenka polubiła swój stan bo inaczej zwariuje,pozdrawiam Was
 
konto usunięte
Data:  06.07.2010 10:53

Witam, zrozumiałam co chciałaś powiedzieć, nie maiłam zamiaru nikogo punktować, ani nic nikomu udowadniać, jasne, że musimy polubić swój stan, jestem w podobnym miejscu, choć pewne doświadczenia już mam i jestem za nie ogromnie wdzięczna. Moja pasją jest śpiew i muzyka, śpiewam amatorsko, najczęściej Uwielbienie, bo inna muza jakoś mi nie wchodzi, bardzo lubię śpiewać dla dzieci
i z dziećmi, zarażając je swoją pasją ! Słoneczka i Uśmiechu na stronie głównej!
 
Data:  15.08.2011 21:39

Odświeżę temat.

Jestem po lekturze W.Trobischa "Pokochć siebie". Ogólnie nie pałam entuzjazmem

do takich "tekstów" .Spójż w lustro "jesteś piękna/y", "jak wspaniale jesteś

stworzony". Wydają się infantylne./Nie znaczy,że nie prawdziwe/...ale o czym

innym.

Temat jak najbardziej dla mnie.

Zdziwiło mnie stwiedzenie, teza: "Jest dowiedzionym faktem,że nikt nie rodzi się ze zdolnością kochania siebie." str.6

Cos już bylo na ten temat, chyba Betsaida pisala o akceptacji.

Ktos coś dołoży.
 
Data:  16.08.2011 21:39

Miłości siebie trzeba się uczyć. Czy to nie zdumiewające :)
 
konto usunięte
Data:  05.09.2011 06:10

Zena :) ja myślę że Pan ma dla Ciebie osobę z którą będziesz szczęśliwa. Bóg wiedział i wie że, nie dobrze jest być człowiekowi samemu, dlatego kiedy stworzył pierwszego człowieka (Adama) sobaczył że nie było to dobre i stworzył Kobietę (Ewę) i to było dobre. Ja dlatego wierzę że nastanie taki dzień w którym Pan Ci da kogoś. Mam nadzieję że i mi też. Niech Cię Pan Błogosławi w poszukiwaniach i postawi na Twojej drodze odpowiedniego partnera :)
 
 Zena
Data:  05.09.2011 11:01

Cezary bardzo dziękuję za dobre słowo,ale nie łatwo pogodzić upływający czas z nadzieją- im więcej lat na koncie,tym mniejsza nadzieja. Niestety,czas i nadzieja nie są wprost proporcjonalne do siebie:)
Oczywiście trzymam się,ale tylko i wyłącznie dzięki wierze,którą mam dzięki Bożej łasce.
W końcu w życiu człowieka są sprawy o różnym stopniu ważności i trzeba się koncentrować na tym co ważne na bieżąco,a nie na tym co mogło by być...
Serdecznie pozdrawiam i też życzę Ci Bożego błogosławieństwa i szeroko otwartych duchowych oczów :)
 
 Zena
Data:  05.09.2011 14:37

Przepraszam-powinnam była użyć formy:"oczu" i wcale nie miałam na myśli przejścia z niewidzenia do widzenia,tylko to,że często blisko nas jest ta osoba której szukamy/potrzebujemy,ale nie dostrzegamy tego i szansa na szczęście przechodzi obok nas niezauważona:)
Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
 
Data:  11.09.2011 13:07

Milosci siebie trzeba sie uczyc ,bylo wyzej. Moze nowy watek ?

Sorry za pismo ale klawiatura niemiecka :)
 
konto usunięte
Data:  12.09.2011 15:26

Witam,
Mariusz może to i ciekawy wątek ("Milosci siebie trzeba sie uczyc" )- załóż więc swój temat pod tym tytułem i czekaj na odzew.
To jest temat Zeny i piszemy (jak kto ma ochotę)o ZNIECHĘCENIU.
Serdecznie pozdrawiam :)
 
konto usunięte
Data:  16.10.2011 20:06

Data: 28.06.2010 23:44
,,Dziękuję Bożenko za życzliwość i zrozumienie.Określenie "nie wiadomo co"zostało użyte celowo,żeby podkreślić,że upływ czasu tak bardzo nas zmienia.Nasze pragnienia,wyobrażenia(choć wyraźne i konkretnie określone)cały czas podlegają przemianie,weryfikacji,wręcz mutacji.Czy to na co czekałam mając 26 lat i teraz mając 42 da się w jakiś sposób porównać?-a właściwie cały czas chodzi o jedno.,,

No wlasnie zmieniaja sie pragnienia ale chodzi o jedno i moze w tym wlasnie sek zeby nie chodzilo o to jedno tylko o pragnienie spelniania Boej woli a nie naszych pragnien
 

Temat:
 
* Treść:
 
* Imię:
 
Email:
 
* Kod z obrazka:
kod


O nas | FAQ | Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2012 by emaus.zgora.pl
Project © Marcin Zabłocki